» tel. (022) 828 26 09
» konsulting@escola.pl
» szkolenia@escola.pl
» lms@escola.pl
Era przemysłowa, kojarząca się z postępem naukowo-technicznym, stworzyła poważne zagrożenia dla biologiczno-moralnych podstaw życia człowieka.
Cechą przyśpieszonego rozwoju cywilizacji stało się dawanie w praktyce pierwszeństwa przedmiotowemu wymiarowi życia ludzkiego przed jego wymiarem podmiotowym, mimo iż przedmiot jest jedynie odkryciem ludzkiego podmiotu, a przedmiotowość jest wynikiem określonej praktyki podmiotowej. (R. Schulz). W konsekwencji człowiek coraz częściej jest traktowany jako narzędzie produkcji na równi z całym zespołem narzędzi pracy, którymi sam się posługuje. Bez odrobiny przesady można stwierdzić, że człowiek został zdominowany przez technikę i specjalizację, uwięziony w sieci struktur i hierarchii organizacyjnej, a iluzoryczne sukcesy wskaźników ekonomicznych i statystycznych coraz bardziej go ubezwłasnowolniają. Co więcej, ulegając urokowi rewolucji materialnej, w swoich zamierzeniach i marzeniach coraz rzadziej jest inspirowany naturą czy naukami proroków, a częściej - zdobyczami techniki.
Żyjemy dziś w społeczeństwie informatycznym, choć sam fakt mnożenia się komputerów nie czyni nas społeczeństwem poinformowanym ani mądrym. Liczba komputerów bez wątpienia nie świadczy bowiem o dojrzałości społeczeństwa. Wręcz przeciwnie, dostarczenie ludziom nadmiaru informacji może stać się przyczyną braku sądu, gdyż informacja jako taka ma małą wagę w świecie ludzkich wartości.
Można wyrazić obawę, iż nieuzasadniony entuzjazm dla zaprogramowanych maszyn i sukcesów materialnych stanie się w najbliższej przyszłości źródłem wątpliwych norm i wartościujących sądów. Niepokoić może również inne zjawisko, nieproporcjonalnego rozwoju dyspozycji ludzkich, które antycypował m.in. K. Mannheim, a z którym, w moim przekonaniu, mamy dziś do czynienia. Osiągnięcia techniki i wzrost intelektualny człowieka zdecydowanie wyprzedziły rozwój jego sil moralnych i istotę rozumienia porządku społecznego. Istota człowieka, tzn. jego struktura moralna, pozostała na poziomie infantylizmu.
W kontekście powyższych rozważań pragnę pokusić się o próbę przedstawienia socjopsychopedagogicznych konsekwencji niewłaściwego wykorzystania komputerów w różnych dziedzinach życia, zwłaszcza zaś zanalizować oddziaływanie długotrwałej pracy czy nawet zabawy przy komputerze na psychikę młodych ludzi. Artykuł jest próbą odpowiedzi na pytania:
Analizę krytyczną poprzedzę refleksją nad niezaprzeczalnymi walorami i udogodnieniami, których doświadczają rozsądni użytkownicy komputerów. Komputer będący symbolem luksusu i namacalną oznaką poprawy stopy życiowej, fascynuje z pewnością nie tylko szybkim i stosunkowo łatwym dostępem do źródła informacji. Dzięki niemu wykonujemy wiele operacji intelektualnych szybciej i skuteczniej. Estetom miłującym porządek i alergikom komputer może się kojarzyć z możliwością uniknięcia pracy wśród stert pokrytej kurzem dokumentacji, a tym samym chorób układu oddechowego.
Pedagodzy i logopedzi twierdzą, że nie sposób przecenić komputera w pracy z dziećmi i młodzieżą niepełnosprawną, zwłaszcza z mózgowym porażeniem dziecięcym i innymi dysfunkcjami, które nie pozwalają utrzymać niczego w dłoni, a tym samym opanować w sposób tradycyjny sztuki pisania. Podkreślają również terapeutyczną moc komputera w pracy z osobami ze zmniejszoną koncentracją uwagi i hiperaktywnością. Okazuje się także, bez wątpienia, bardzo pomocny w diagnostyce i terapii pedagogicznej, psychologicznej oraz medycznej.
By uniknąć jednostronności, cechy dodatnie zestawiam z zagrożeniami, które chciałabym omówić. Nierzadko zapominamy, że niewłaściwie eksploatowany komputer może:
Miejsce osobowych doradców w postaci spowiednika, psychoanalityka, przyjaciela zajmują komputery osobiste, które zaczynają pełnić funkcje psychiatrów, wyręczają dziś naukę, ekspertów, a wszystko po to, by zaciemnić człowiekowi obraz teraźniejszości. Otwierają bowiem przed nim świat wartości możliwych, a pozbawiają go wartości danych. Tak więc zasadniczą słabością komputera jest to, że nie można się z nim spotkać, a więc nigdy nie zastąpi on człowieka.
Inne zagrożenia płynące z niewłaściwego korzystania z komputerów to:
Co więcej, ludzkie przekonanie, że człowiek jest omylny, a komputer się nie myli, zwłaszcza na polu nauk medycznych, okazuje się brzemienne w skutki. Komputer może pełnić co najwyżej funkcję pomocy diagnostycznej czy naukowej, ale zawsze decyzja powinna należeć ostatecznie do jego właściciela i twórcy - człowieka. Personifikowanie przedmiotów, nawet jeżeli są one bliskie doskonałości, podważa fundamentalną wiarę w człowieka, którego mózg pod każdym względem przewyższa strukturę komputera.
Komputer degraduje człowieka do roli dodatku do maszyny, co wyraźnie godzi w ludzką godność i stawia pod znakiem zapytania sensowność wydatkowania ludzkich sił. Nie oznacza to, że zamierzam kreślić katastroficzną wizję przyszłości. Faktem jest jednak, że komputery podbiły świat i sprzeniewierzają się swoim twórcom. Chcę raczej zwrócić uwagę, że, podobnie jak atom, niektóre produkty nauki i techniki mogą się wymknąć człowiekowi z rąk.
Niestety, żaden stopień doskonalenia społecznej kontroli ich rozwoju nie jest skuteczny i nie oznacza zapewnienia przetrwania naszej cywilizacji. Mówiąc przenośnie, nasza cywilizacja naukowo-techniczna nie ma polisy ubezpieczeniowej. Żadne kryteria gwarancji nie mają też gatunkowej ważności. Dla potwierdzenia zasadności tego typu antycypacji wystarczy przypomnieć katastrofę w Czarnobylu.
Komputery mogą powodować specyficzne uzależnienie od gier komputerowych, które psychiatrzy proponują traktować podobnie jak uzależnienie od alkoholu czy nikotyny. Uzależnione od ruchomych obrazków dzieci, które po kilkanaście godzin dziennie uderzają w klawisze komputera, charakteryzuje brak głębszych zainteresowań i samodzielności myślenia, a także wzrastanie w specyficznym klimacie rodzinnym, w którym nierzadko brakuje poszanowania pracy i rozwoju osobistego. Nie tylko nie widzą tego w domu, ale są świadkami ośmieszania dóbr innych niż materialne. Słyszą pejoratywne oceny w rodzaju: "nawiedzony", "nienormalny" pod adresem osób, dla których liczą się walory duchowe.
Żyjąc w wyimaginowanym świecie ruchomych obrazków młodzi hazardziści nawet gości przyjmują ze wzrokiem utkwionym w ekran komputera. Dlatego też wolno przypuszczać, że osób uzależnionych od komputera będzie coraz więcej. A uzależnienie, o czym trzeba pamiętać, to nie wybór, ale choroba.
Czy możliwa jest humanizacja techniki i gdzie szukać antidotum na wspomniane zagrożenia cywilizacyjne? Propozycje, które mogą być szansą na zmniejszenie poczucia zagrożenia, dzięki odbudowie zdrowego rozsądku i prostomyślności w relacjach społecznych, a nade wszystko zachwianego etosu człowieczeństwa, dotyczą:
Szansą neutralizacji najbardziej skrajnych postaw jest rozwinięcie zdrowych mechanizmów selekcyjnych, pochodzących z systemu wartości i silna wola ich realizowania.
Alicja Żywczok
Bytom
Edukacja i Dialog, maj 1997
powrót